Po takim wczesnym dzieciństwie została mi pasja tańczenia w przyrodzie.
To na skałach w pobliżu Drogi Atlantyckiej.
Najtrudniejsze było zrobienie szpagatu na nierównościach!
Do tej pory tak samo lubię tańczyć na skałach, w lesie czy na piasku.
Tu fruwam na plaży na Lofotach.
Na piasku najtrudniej robi się piruety, one po prostu się nie robią!
Lubię też łączyć naturę ze sceną. Tą prawdziwą.
Niestety próby tańczenia na pointach poza sceną są karkołomne, nawet w tak uroczym miejscu jak stare miasteczko Roros.
W dziwnych miejscach
Uwielbiam chwile, kiedy w wielogodzinnej podróży samochodem, mamy przerwy. Często w ładnych lub wyjątkowych miejscach, czasami na zwykłym parkingu. Mogę wtedy ćwiczyć lub tańczyć.

Czasami ma to nieoczekiwane rezultaty!

NIE POLECAM!
Piruetów na kamienistym brzegu górskiej rzeki.
Robienia gwiazd na asfalcie.